- No wykończcie go w końcu ! -krzyknąłem do mikrofonu.
Razem z moimi internetowymi znajomymi, od paru dobrych godzin próbowaliśmy przejść kolejny poziom nowej gry.
- Użyj miecza ! -wrzasnął głośno Caleb.
Caleb to mój jedyny kolega który chodzi ze mną do szkoły, lubi mnie i nie wstydzi się rozmawiać, reszta chłopaków czyli Henry i Peter mieszkają gdzieś w innym mieście. Najstarszy z nas czyli Peter ma już ponad dwadzieścia lat, skończył szkołę a teraz siedzi całymi dniami przed komputerem grając w gry. Henry jest w moim wieku i podobnie jak ja ma bardzo dobre oceny w szkole. Co do Caleba to sam nie wiem jak to z nim jest. Niby się uczy ale i tak cały czas przynosi do domu pały i dwóje.
- Tak nareszcie ! - wrzasnęli chłopaki szczęśliwi że udało się wygrać.
- No w końcu - powiedziałem - już myślałem ze zapuszczę korzenie.
- Haha bardzo śmieszne, wiesz co, jakbyś to ty próbował od paru godzin zabić jednego trola to byś się nie śmiał. - odpowiedział urażony Henry.
- Ej chłopaki ja już muszę uciekać, pa - powiedział Peter i się rozłączył.
- Ja też, stara mi będzie potem truła że siedzę do późna - odezwał się Henry i już go nie było.
- Chłopaki no co wy ! Dopiero co udało się nam wygrać, mamy szansę przejść kolejny poziom ! - krzyknąłem ale usłyszał mnie tylko Caleb.
- Sorki Max, ale jest już naprawdę późno, zobaczymy się jutro. To na razie !
Na chacie zostałem już tylko ja. Rozłączyłem się i spojrzałem na zegar nad biurkiem. Dochodziła północ. A więc tata powinien zaraz wrócić z pracy, ale tylko po to żeby dziesięć minut później znów do niej jechać. Moja mama od zawsze marzyła by zostać aktorką, a gdy jej marzenie się spełniło była najszczęśliwszą osobą na świecie. Grała w jakimś niewielkim teatrze za miastem. Ale jej nie przeszkadzało że publiczność była mała. Kochała to co robiła a to napędzało ją do ciężkiej i solidnej pracy.
Tata nie musiał pracować, bo mam zarabiała bardzo dużo, więc zajmował się domem i mną. Był najlepszym tatą na świecie. Zawsze mogłem z nim pogadać lub pograć. Byliśmy jak kumple. Do pewnego momentu....
Po roku w teatrze zatrudnili ponoć jakąś młodą i utalentowaną aktoreczkę, oczywiście moja mam poszła w odstawkę. Żadnych proponowanych ról, nowych podsyłanych scenariuszy. Załamała się. Z kochającej i ciepłej mamusi, zmieniła się w smutną i śmierdzącą wódą, zupełnie nieznaną mi kobietę. Wtedy tata musiał poszukać pracy, no i w końcu znalazł, ale siedzi w niej dwadzieścia cztery godziny na dobę. Pracuje w auto komisie, a interes najwyraźniej się kręci bo wraca do domu wieczorem, by przebrać się w świeże ciuchy i coś zjeść, a potem jedzie do pracy i rano wraca i tak cały czas w kółko. W tak krótkim czasie straciłem wspaniałych rodziców, których kochałem całym sercem. Oczywiście mogłoby być gorzej, mama mogła by pić cały czas ale tak nie jest. Czasami są takie dni w których myślę że dawna mam wróciła. W domu pięknie pachnie obiadem, mama wychodzi do sklepu lub plewi w ogródku a wieczorem piecze ciasto i jemy go przy jakimś filmie. Ale potem nastaje kolejny dzień i po domu walają się puste puszki po piwne, śmierdzi alkoholem, mama nie wychodzi z pokoju a w domu panuje nieludzki spokój. Tak jest i dzisiaj.
Okulary spadły mi na nos, więc jej poprawiłem a w tej samej chwili usłyszałam zgrzyt zamka a następnie trzask zamykanych drzwi. Wstałem z krzesła i ruszyłem do kuchni.
- Cześć tato - powiedziałem.
- Yy, o cześć synu - odpowiedział nieco nieogarnięty jak to miał w zwyczaju.- Ty jeszcze nie śpisz ? - zerknął na swój zegarek na ręce - Już późno , wstaniesz jutro bez problemu do koły?
- Tato są wakacje.
- A no tak, rzeczywiście, zapomniałem.
Zapomina o wielu rzeczach, które nie są związane z jego pracą. Obserwowałem tatę jak idzie do garderoby, potem do łazienka a następnie do kuchni. Nigdy nie pyta co u mnie albo u mamy. Nigdy też do niej nie zagląda.
Nagle nabrałem ochoty wygarnąć mu wszystkie błędy jakie popełnił i popełnia dalej. Ale w końcu zrezygnowany ruszyłem do pokoju.
-Dobranoc tato !
- Yy, tak dobranoc synu.
Byłem wściekły, na siebie że nie wykrzyczałem co mnie gryzie, na mamę że pije i na tatę i jego brak zaangażowania w naszej rodzinie.O ile można to jeszcze nazwać rodziną.
Z zaciśniętymi zębami sięgnąłem do klamki mojego pokoju i pociągnąłem lekko.... a przynajmniej tak m i się wydawało..
Drzwi całkiem wypadły z zawiasów i razem z klamką zostały w mojej ręce.....
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
I jak wam się podoba szósty rozdział i Max :)
Ola ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz