Hejka :)
Dziś chciałabym poruszyć temat moich książek. Pisałam je pare lat i dopiero teraz mam odwagę pokazać je światu. Jedną z nim możecie już czytać na tym blogu lecz dwie kolejne jeszcze się nie ukazały ;) Aż do tej pory....
Może opowiem o tym jak to się wszystko zaczeło. Zaczełam pisac tak na poważnie, w wieku 12 lat. Pewnego dnia w szkole odwiedzila nas pewna pani ktora okazała się być autorą wielu książek dla dzieci. Opowiedziała nam jak to jest tworzyć nową historie, nowe postacie . Tak bardzo mnie to zaciekawilo że sama spróbowałam swoich sił w pisaniu. Miałam w głowie milion pomysłów na minute ale zdarzały sie tez chwile pustki.
,, Nocni Strażnicy Brentwood " powstali jako pierwsi dlatego tez jako pierwsi pojawili sie na blogu :) Potem zaczełam pisać książke która jak na razie do tej pory nie ma tytulu 😂😂 Bywa.... Teraz pracuje nad kolejną 👌
Czy kiedyś je wydam ? Bardzo możliwe, ale wiem że nie jest to takie łatwe na jakie wyglada😉 Czy opublikuje je na blogu ? Oczywiście że tak. Jak już wspomniałam jedna na blogu jest od jakiegoś czasu, a co do innych to tylko kwestia czasu 💖
Fabuła:
Jeśli nie jesteście tutaj puereszy raz to pewnie znacie fabułę ,, Nocnych Strażników ,, jesli nie to zapraszam serdeczie do pierwszych postow na blogu :)
Co do fabuły książki ktora nie ma jeszcze swojego tytułu 😂
Ksiazka opowiada o 16 - letniej Biance ktorej przyszlo życ w bardzo dalekie przyszłości. Kiedy w 2017 roku ziemia zniszczona przez ludzi, nie nadawała się już do zamieszkania, wszystkie żywe a przedewszystkim zdrowe istoty, zostały przetransportowne na inną planetę ktora ukrywal swiat. Bliźniaczopodna do ziemi planeta, nazywana przez mieszkańców Korysą okazuje sie byc wspanialym domem i wybawieniem dla wielu . Dwa tysiące lat pozniej Bianca, ktora ukrywa swoje cudowne i zarazem przerazające zdolnosci , zostaje wezwana do Krola Euzebiusza bez podania powodu oraz przyczyny. Na miejscu dziewczyna poznaje przyjaźń i zlo. Warto wspomniec ze na Korysie krąży pewna leganda. Jeśli gwiazdy przestaną tańczyc a slonce uśmiechac , pojawi sie wybraniec ktory uratuje wszechśwait przed ciemnościa. Wszystko byloby w pożądku gdyby nie to ze pierwsza gwiazda przestała migać w dniu narodzin Bianki....
Ksiazka nad ktorą obecnie pracuje mabardzo podobną fabule do poprzednich.
Fabula rozgrywa sie na totalnym odludziu nie wiadomo gdzie i kiedy. Do Czerwonej szkoly przybywa pewna dziewczyna ktora okazuje sie byc bombą i to dosłownie.... Nie zdradze wam jak na razie nic więcej 😘😘
Jedyne nad czym sie teraz zastanawiam to czy pisac te ksiazki na przemian czy osobno na innym blogu 😐😐 No coz jakoś to jeszcze wykombinuje 😊
Mysle ze powiedzialam wszystko co chialam 😉 Jesli mielibyscie do mnie jakies pytania to piszcie w komentarzach 😍
Ola 😍😍
sobota, 24 września 2016
wtorek, 30 sierpnia 2016
Rozdział 6 - Max
- No wykończcie go w końcu ! -krzyknąłem do mikrofonu.
Razem z moimi internetowymi znajomymi, od paru dobrych godzin próbowaliśmy przejść kolejny poziom nowej gry.
- Użyj miecza ! -wrzasnął głośno Caleb.
Caleb to mój jedyny kolega który chodzi ze mną do szkoły, lubi mnie i nie wstydzi się rozmawiać, reszta chłopaków czyli Henry i Peter mieszkają gdzieś w innym mieście. Najstarszy z nas czyli Peter ma już ponad dwadzieścia lat, skończył szkołę a teraz siedzi całymi dniami przed komputerem grając w gry. Henry jest w moim wieku i podobnie jak ja ma bardzo dobre oceny w szkole. Co do Caleba to sam nie wiem jak to z nim jest. Niby się uczy ale i tak cały czas przynosi do domu pały i dwóje.
- Tak nareszcie ! - wrzasnęli chłopaki szczęśliwi że udało się wygrać.
- No w końcu - powiedziałem - już myślałem ze zapuszczę korzenie.
- Haha bardzo śmieszne, wiesz co, jakbyś to ty próbował od paru godzin zabić jednego trola to byś się nie śmiał. - odpowiedział urażony Henry.
- Ej chłopaki ja już muszę uciekać, pa - powiedział Peter i się rozłączył.
- Ja też, stara mi będzie potem truła że siedzę do późna - odezwał się Henry i już go nie było.
- Chłopaki no co wy ! Dopiero co udało się nam wygrać, mamy szansę przejść kolejny poziom ! - krzyknąłem ale usłyszał mnie tylko Caleb.
- Sorki Max, ale jest już naprawdę późno, zobaczymy się jutro. To na razie !
Na chacie zostałem już tylko ja. Rozłączyłem się i spojrzałem na zegar nad biurkiem. Dochodziła północ. A więc tata powinien zaraz wrócić z pracy, ale tylko po to żeby dziesięć minut później znów do niej jechać. Moja mama od zawsze marzyła by zostać aktorką, a gdy jej marzenie się spełniło była najszczęśliwszą osobą na świecie. Grała w jakimś niewielkim teatrze za miastem. Ale jej nie przeszkadzało że publiczność była mała. Kochała to co robiła a to napędzało ją do ciężkiej i solidnej pracy.
Tata nie musiał pracować, bo mam zarabiała bardzo dużo, więc zajmował się domem i mną. Był najlepszym tatą na świecie. Zawsze mogłem z nim pogadać lub pograć. Byliśmy jak kumple. Do pewnego momentu....
Po roku w teatrze zatrudnili ponoć jakąś młodą i utalentowaną aktoreczkę, oczywiście moja mam poszła w odstawkę. Żadnych proponowanych ról, nowych podsyłanych scenariuszy. Załamała się. Z kochającej i ciepłej mamusi, zmieniła się w smutną i śmierdzącą wódą, zupełnie nieznaną mi kobietę. Wtedy tata musiał poszukać pracy, no i w końcu znalazł, ale siedzi w niej dwadzieścia cztery godziny na dobę. Pracuje w auto komisie, a interes najwyraźniej się kręci bo wraca do domu wieczorem, by przebrać się w świeże ciuchy i coś zjeść, a potem jedzie do pracy i rano wraca i tak cały czas w kółko. W tak krótkim czasie straciłem wspaniałych rodziców, których kochałem całym sercem. Oczywiście mogłoby być gorzej, mama mogła by pić cały czas ale tak nie jest. Czasami są takie dni w których myślę że dawna mam wróciła. W domu pięknie pachnie obiadem, mama wychodzi do sklepu lub plewi w ogródku a wieczorem piecze ciasto i jemy go przy jakimś filmie. Ale potem nastaje kolejny dzień i po domu walają się puste puszki po piwne, śmierdzi alkoholem, mama nie wychodzi z pokoju a w domu panuje nieludzki spokój. Tak jest i dzisiaj.
Okulary spadły mi na nos, więc jej poprawiłem a w tej samej chwili usłyszałam zgrzyt zamka a następnie trzask zamykanych drzwi. Wstałem z krzesła i ruszyłem do kuchni.
- Cześć tato - powiedziałem.
- Yy, o cześć synu - odpowiedział nieco nieogarnięty jak to miał w zwyczaju.- Ty jeszcze nie śpisz ? - zerknął na swój zegarek na ręce - Już późno , wstaniesz jutro bez problemu do koły?
- Tato są wakacje.
- A no tak, rzeczywiście, zapomniałem.
Zapomina o wielu rzeczach, które nie są związane z jego pracą. Obserwowałem tatę jak idzie do garderoby, potem do łazienka a następnie do kuchni. Nigdy nie pyta co u mnie albo u mamy. Nigdy też do niej nie zagląda.
Nagle nabrałem ochoty wygarnąć mu wszystkie błędy jakie popełnił i popełnia dalej. Ale w końcu zrezygnowany ruszyłem do pokoju.
-Dobranoc tato !
- Yy, tak dobranoc synu.
Byłem wściekły, na siebie że nie wykrzyczałem co mnie gryzie, na mamę że pije i na tatę i jego brak zaangażowania w naszej rodzinie.O ile można to jeszcze nazwać rodziną.
Z zaciśniętymi zębami sięgnąłem do klamki mojego pokoju i pociągnąłem lekko.... a przynajmniej tak m i się wydawało..
Drzwi całkiem wypadły z zawiasów i razem z klamką zostały w mojej ręce.....
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
I jak wam się podoba szósty rozdział i Max :)
Ola ♥
Razem z moimi internetowymi znajomymi, od paru dobrych godzin próbowaliśmy przejść kolejny poziom nowej gry.
- Użyj miecza ! -wrzasnął głośno Caleb.
Caleb to mój jedyny kolega który chodzi ze mną do szkoły, lubi mnie i nie wstydzi się rozmawiać, reszta chłopaków czyli Henry i Peter mieszkają gdzieś w innym mieście. Najstarszy z nas czyli Peter ma już ponad dwadzieścia lat, skończył szkołę a teraz siedzi całymi dniami przed komputerem grając w gry. Henry jest w moim wieku i podobnie jak ja ma bardzo dobre oceny w szkole. Co do Caleba to sam nie wiem jak to z nim jest. Niby się uczy ale i tak cały czas przynosi do domu pały i dwóje.
- Tak nareszcie ! - wrzasnęli chłopaki szczęśliwi że udało się wygrać.
- No w końcu - powiedziałem - już myślałem ze zapuszczę korzenie.
- Haha bardzo śmieszne, wiesz co, jakbyś to ty próbował od paru godzin zabić jednego trola to byś się nie śmiał. - odpowiedział urażony Henry.
- Ej chłopaki ja już muszę uciekać, pa - powiedział Peter i się rozłączył.
- Ja też, stara mi będzie potem truła że siedzę do późna - odezwał się Henry i już go nie było.
- Chłopaki no co wy ! Dopiero co udało się nam wygrać, mamy szansę przejść kolejny poziom ! - krzyknąłem ale usłyszał mnie tylko Caleb.
- Sorki Max, ale jest już naprawdę późno, zobaczymy się jutro. To na razie !
Na chacie zostałem już tylko ja. Rozłączyłem się i spojrzałem na zegar nad biurkiem. Dochodziła północ. A więc tata powinien zaraz wrócić z pracy, ale tylko po to żeby dziesięć minut później znów do niej jechać. Moja mama od zawsze marzyła by zostać aktorką, a gdy jej marzenie się spełniło była najszczęśliwszą osobą na świecie. Grała w jakimś niewielkim teatrze za miastem. Ale jej nie przeszkadzało że publiczność była mała. Kochała to co robiła a to napędzało ją do ciężkiej i solidnej pracy.
Tata nie musiał pracować, bo mam zarabiała bardzo dużo, więc zajmował się domem i mną. Był najlepszym tatą na świecie. Zawsze mogłem z nim pogadać lub pograć. Byliśmy jak kumple. Do pewnego momentu....
Po roku w teatrze zatrudnili ponoć jakąś młodą i utalentowaną aktoreczkę, oczywiście moja mam poszła w odstawkę. Żadnych proponowanych ról, nowych podsyłanych scenariuszy. Załamała się. Z kochającej i ciepłej mamusi, zmieniła się w smutną i śmierdzącą wódą, zupełnie nieznaną mi kobietę. Wtedy tata musiał poszukać pracy, no i w końcu znalazł, ale siedzi w niej dwadzieścia cztery godziny na dobę. Pracuje w auto komisie, a interes najwyraźniej się kręci bo wraca do domu wieczorem, by przebrać się w świeże ciuchy i coś zjeść, a potem jedzie do pracy i rano wraca i tak cały czas w kółko. W tak krótkim czasie straciłem wspaniałych rodziców, których kochałem całym sercem. Oczywiście mogłoby być gorzej, mama mogła by pić cały czas ale tak nie jest. Czasami są takie dni w których myślę że dawna mam wróciła. W domu pięknie pachnie obiadem, mama wychodzi do sklepu lub plewi w ogródku a wieczorem piecze ciasto i jemy go przy jakimś filmie. Ale potem nastaje kolejny dzień i po domu walają się puste puszki po piwne, śmierdzi alkoholem, mama nie wychodzi z pokoju a w domu panuje nieludzki spokój. Tak jest i dzisiaj.
Okulary spadły mi na nos, więc jej poprawiłem a w tej samej chwili usłyszałam zgrzyt zamka a następnie trzask zamykanych drzwi. Wstałem z krzesła i ruszyłem do kuchni.
- Cześć tato - powiedziałem.
- Yy, o cześć synu - odpowiedział nieco nieogarnięty jak to miał w zwyczaju.- Ty jeszcze nie śpisz ? - zerknął na swój zegarek na ręce - Już późno , wstaniesz jutro bez problemu do koły?
- Tato są wakacje.
- A no tak, rzeczywiście, zapomniałem.
Zapomina o wielu rzeczach, które nie są związane z jego pracą. Obserwowałem tatę jak idzie do garderoby, potem do łazienka a następnie do kuchni. Nigdy nie pyta co u mnie albo u mamy. Nigdy też do niej nie zagląda.
Nagle nabrałem ochoty wygarnąć mu wszystkie błędy jakie popełnił i popełnia dalej. Ale w końcu zrezygnowany ruszyłem do pokoju.
-Dobranoc tato !
- Yy, tak dobranoc synu.
Byłem wściekły, na siebie że nie wykrzyczałem co mnie gryzie, na mamę że pije i na tatę i jego brak zaangażowania w naszej rodzinie.O ile można to jeszcze nazwać rodziną.
Z zaciśniętymi zębami sięgnąłem do klamki mojego pokoju i pociągnąłem lekko.... a przynajmniej tak m i się wydawało..
Drzwi całkiem wypadły z zawiasów i razem z klamką zostały w mojej ręce.....
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
I jak wam się podoba szósty rozdział i Max :)
Ola ♥
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
TU MNIE ZNAJDZIESZ
Facebook - Ola Jaworska
Instagram - by_alexoxo
e-mail - dobre.czytanie@op.pl
Ola ♥♥
Rozdział 5 - Dominik
- Szach i mat - powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
- O kurka wodna ! Znowu wygrałeś, ciekawe kto tak świetnie nauczył cię grać w szachy - powiedział ze śmiechem dziadek.
Co wieczór gramy razem w szachy. Taki nasz mały rytuał. Mieszkam z dziadkami w Anglii odkąd skończyłem trzy lata, podczas gdy moi rodzice mieszkają w Polsce. Wysłali mnie do Brentwood z powodu rozwodu. Podobno był tak ostry ze nie chcieli żeby odpił się na psychice dziecka. Mieli po mnie wrócić jakieś czternaście lat temu, gdy będzie po wszystkim. Babcia zawsze mówiła mi żebym dał im trochę czasu, ponieważ były to dla nich trudne chwile. Jako dziecko wierzyłem w te słowa, z każdym rokiem coraz mniej. A kiedy jakieś dwa lata temu, podsłuchałem rozmowę dziadków całkiem zwątpiłem w to ze kiedyś wrócą. Babcia mówiła że mama znalazła sobie jakiegoś faceta i planuje z nim ślub, natomiast tata tuż po rozwodzie ożenił się ze swoja kochanką a teraz czeka na trzecie dziecko. Wtedy potwierdziły się moje najgorsze obawy. Rodzice mieli mnie w dupie, już nawet ich zbytnio nie pamiętam. Przez pierwsze lata wysyłali mi listy lub dzwonili. Teraz nagrywają się jedynie na pocztę głosową z życzeniami , nie raz spóźnionymi.
Pogodziłem się z myślą ze już ich nie zobaczę, a teraz moja rodzina to babcia i dziadek. Spojrzałem na starsza kobietę, która siedziała na bujanym krześle i robiła coś na drutach. Zaraz pochwyciła moje spojrzenie i uśmiechnęła się . Odwzajemniłem uśmiech.
- Franek, puść do już - powiedziała do dziadka - jest już późno a chłopak ewidentie jest zmęczony. Pogracie jutro.
- Dobrze już dobrze - odpowiedział dziadek - Dominik możesz już iść, ja schowam grę.
- Dobrze dziadku - wstałem od stołu, podszedłem do dziadka i uścisnąłem go a babci dałem całusa w policzek.
- Dobranoc ! - krzyknąłem i popędziłem na górę. Zatrzymałem się przy lustrze na korytarzu i przyjrzałem się swojemu odbiciu. Podobno jestem bardzo podobny do mamy, czego sam niestety nie mogę stwierdzić. Nawet nie wiem jak ona teraz wygląda. Czy się zmieniła.
Wszedłem do swojego pokoju i ze złością kopnąłem w komodę przy drzwiach, która zaczęła się chwiać a po chwili znajdująca się na niej butelka z wodą zaczęła spadać na podłogę. Wyciągnąłem rękę żeby ją złapać co raczej byłoby niemożliwe. Albo i nie? Bo po chwili pusta butelka leżała już na ziemi, a średniej wielkości kula wody unosiła się w powietrzu. Ze strachu i zdziwienia przyciągnąłem rękę do siebie a bańka pękła rozlewają wodę na podłodze.
- Co to było?
♥♥♥♥♥♥♥♥
I jak wam się podoba 5 rozdział? :) Polubiliście Dominika czy raczej nie przypadł wam do gustu ?
Ola :)
- O kurka wodna ! Znowu wygrałeś, ciekawe kto tak świetnie nauczył cię grać w szachy - powiedział ze śmiechem dziadek.
Co wieczór gramy razem w szachy. Taki nasz mały rytuał. Mieszkam z dziadkami w Anglii odkąd skończyłem trzy lata, podczas gdy moi rodzice mieszkają w Polsce. Wysłali mnie do Brentwood z powodu rozwodu. Podobno był tak ostry ze nie chcieli żeby odpił się na psychice dziecka. Mieli po mnie wrócić jakieś czternaście lat temu, gdy będzie po wszystkim. Babcia zawsze mówiła mi żebym dał im trochę czasu, ponieważ były to dla nich trudne chwile. Jako dziecko wierzyłem w te słowa, z każdym rokiem coraz mniej. A kiedy jakieś dwa lata temu, podsłuchałem rozmowę dziadków całkiem zwątpiłem w to ze kiedyś wrócą. Babcia mówiła że mama znalazła sobie jakiegoś faceta i planuje z nim ślub, natomiast tata tuż po rozwodzie ożenił się ze swoja kochanką a teraz czeka na trzecie dziecko. Wtedy potwierdziły się moje najgorsze obawy. Rodzice mieli mnie w dupie, już nawet ich zbytnio nie pamiętam. Przez pierwsze lata wysyłali mi listy lub dzwonili. Teraz nagrywają się jedynie na pocztę głosową z życzeniami , nie raz spóźnionymi.
Pogodziłem się z myślą ze już ich nie zobaczę, a teraz moja rodzina to babcia i dziadek. Spojrzałem na starsza kobietę, która siedziała na bujanym krześle i robiła coś na drutach. Zaraz pochwyciła moje spojrzenie i uśmiechnęła się . Odwzajemniłem uśmiech.
- Franek, puść do już - powiedziała do dziadka - jest już późno a chłopak ewidentie jest zmęczony. Pogracie jutro.
- Dobrze już dobrze - odpowiedział dziadek - Dominik możesz już iść, ja schowam grę.
- Dobrze dziadku - wstałem od stołu, podszedłem do dziadka i uścisnąłem go a babci dałem całusa w policzek.
- Dobranoc ! - krzyknąłem i popędziłem na górę. Zatrzymałem się przy lustrze na korytarzu i przyjrzałem się swojemu odbiciu. Podobno jestem bardzo podobny do mamy, czego sam niestety nie mogę stwierdzić. Nawet nie wiem jak ona teraz wygląda. Czy się zmieniła.
Wszedłem do swojego pokoju i ze złością kopnąłem w komodę przy drzwiach, która zaczęła się chwiać a po chwili znajdująca się na niej butelka z wodą zaczęła spadać na podłogę. Wyciągnąłem rękę żeby ją złapać co raczej byłoby niemożliwe. Albo i nie? Bo po chwili pusta butelka leżała już na ziemi, a średniej wielkości kula wody unosiła się w powietrzu. Ze strachu i zdziwienia przyciągnąłem rękę do siebie a bańka pękła rozlewają wodę na podłodze.
- Co to było?
♥♥♥♥♥♥♥♥
I jak wam się podoba 5 rozdział? :) Polubiliście Dominika czy raczej nie przypadł wam do gustu ?
Ola :)
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
Rozdział 4 - Nancy
Ścierając kurze z blatu myślałam co założyć na jutro. Spodnie ? Spódniczkę ? Już wiem, sukienka !!!
- Córciu podasz mi to pudło z kąta ? - zapytał tata.
- Tak już daję - odpowiedziałam i ruszyłam po karton. Gdy go podniosłam okazał się ciężki, i to bardzo. Jakby ktoś włożył do niego cegły zamiast starych gratów. Moi rodzice prowadzą sklep z antykami a ja im pomagam w wolnym czasie. A ostatnio mam go dość dużo z powodu wakacji. Niestety po weekendzie rozpoczynam naukę w pierwszej klasie liceum WoodHigh.
Podeszłam do drabiny i podałam tacie pudło. Wziął je ode mnie i wsadził sobie pod rękę jakby było wypełnione pierzem.
Spojrzałam na swoją chudą rękę w miejscu gdzie zazwyczaj powinien być biceps i pomyślałam:
Hmm, chyba przyda mi się jakiś trening.
Patrząc jak tata układa towar na półce zapytałam;
- Pomóc ci w czymś jeszcze ?
- Nie nie, możesz iść słowiku. Jest już dość późno a ja i tak już kończę.
-Ok, dobranoc ! -krzyknęłam i wybiegłam szczęśliwa że skończyłam swoją pracę na dziś. Weszłam na zaplecze gdzie znajdowały się schody na górę, po czym zaczęłam się na nich wspinać. Mieszkam nad sklepem jak to zazwyczaj jest w Brentwood. Większość właścicieli mieszka nad swoimi własnościami, z różnych powodów. Albo komuś nie chce się ruszyć tyłka żeby dojechać do pracy parę kilometrów. Lub dla bezpieczeństwa. Mój przypadek jest zupełnie inny. Moi rodzice przyjechali tutaj gdy mama była jeszcze w ciąży. Tak jej się spodobało, że postanowiła zostać dłużej. I parę miesięcy później na świecie pojawiłam się ja. Rodzice stwierdzili ze nie będą małego dziecka wozić samolotem, dlatego stwierdzili że zostaną tutaj jeszcze kilka lat, a gdy dorosnę przylecą do Polski. Co się jednak nie stało. Zapewne przez sklep. Założyli go, ponieważ nie mieli pieniędzy na utrzymanie dziecka. A potem chyba nie chcieli go opuszczać bo za bardzo się przywiązali. Umiem oczywiście mówić w ojczystym języku od małego. W Polsce mieszka moja babcia z którą utrzymuję stały kontakt.
Gdy weszłam już na górę cicho podeszłam do drzwi, sypialni rodziców by sprawdzić jak czuje się mama. Ostatnio skarży się na ból głowy i brzucha. Często też wymiotuje i słabnie. Twierdzi że to tylko zwykła grypa dlatego też nie chce iść do lekarza. Zażywa jakieś leki, i twierdzi że jest jej po nich lepiej. Co absolutnie jest nie prawdą. Ponieważ widać to gołym okiem. Uchyliłam lekko drzwi i zobaczyłam mamę owiniętą kocem po samą szyję i zwiniętą w kłębek na łóżku. Wszystko ok. Gdy upewniłam się że z mamą jest w porządku, zamknęłam drzwi i weszłam do swojego pokoju. Kocham to miejsce. Jest odzwierciedleniem mojej duszy, i taką świątynią spokoju w której zawsze mogę odpocząć i się wyciszyć.
Wzięłam ręcznik z szafy a następnie weszłam do łazienki. Po ściągnięciu ubrań wskoczyłam pod gorący prysznic. W sumie to nie mam jeszcze planów na jutro, a w końcu już za parę dni zaczyna się szkoła. Może jakaś pożegnalna imprezka ?
Po ciepłej kąpieli owinięta ręcznikiem wyszłam z łazienki. Założyłam na siebie moją różową piżamę od Viktori Secret i wskoczyłam do łóżka. Gdy miałam już gasić światło przypomniałam sobie o sukience którą miałam założyć jutro. Zaspana zerknęłam na dużą, białą szafę w której znajdowały się moje ubrania. Jest tak bardzo daleko od łóżka a strasznie nie chce mi się do niej iść. Nie mogę tego odłożyć na jutro bo znając moją głowę to o tym zapomnę. Przyjrzałam się intensywnie szafie, a gdy miałam już do niej podejść, jedne z jej drzwi otworzyły się na oścież......
Wystraszona i zdziwiona zarazem, zastygłam w bezruchu. Rozejrzałam się powoli po pokoju i stwierdziłam że jestem w nim zupełnie sama. Więc jak niby one się do jasne ciasnej otworzyły ?! Przecież same z siebie tego nie zrobiły !! O co tu chodzi?
Po dłużej chwili stwierdziłam że to pewnie wiatr. Powoli wstałam z łóżka i ruszyłam do szafy. Jeszcze raz sprawdziłam czy nikogo nie ma i obeszłam szafę dookoła. Nic. To na sto procent musiał być wiatr. Wypuściłam powietrze z płuc i ze zdziwieniem stwierdziłam że przez ten cały czas je wstrzymywałam. Spokojniejsza podeszłam jeszcze bliżej mebla i wyciągnęłam białą letnią sukienkę w małe, drobne różowe kwiatki. Powiesiłam ją na klamce od drzwi szafy po czym je zamknęłam. Czując że powoli wraca spokój i opanowanie podeszłam do łózka i ostatni raz spojrzałam na pokój. Następnie zgasiłam światło.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Jak wam się podoba kolejny rozdział i Nancy ??
Piszcie w komentarzach a ja się już z wami żegnam :)
Ola ♥♥
Rozdział 3 - Tristan
Gdy zobaczyłem jak ta blond piękność pociesza swoja koleżankę, poczułem lekkie ukłucie serce, jakbym znał ją całe wieki. Ale to przecież nie możliwe. Jestem prawie pewien że widzę ją pierwszy raz życiu. Jej kumpela również wydaje się znajoma. A zresztą nie ważne…. laska jak wszystkie inne. Zwykły pustak na burdelu. Gdy pomogłem jej z tym biletem nawet nie podziękowała, tylko odwróciła się bez słowa.
Wszyscy oceniają mnie po wyglądzie, to ze ubieram się na czarno nie robi ze mnie demona. Ale dla mnie to lepiej bo nie muszę poznawać nowych ludzi i przywiązywać się do nich. Tej laski tez pewno więcej nie zobaczę. Przyjąłem tą strategie już jakiś czas temu. Z zamyślenia wyrwał mnie kobiecy kłos który znam od zawsze:
- Syneczku, pomóż mamusi bo nie daje sobie rady.
- Dobrze mamo.
Z niechęcią złapałem teczkę roboczą mojej mamy oraz mój plecak, i ruszyłem do samolotu za blond pięknością. Moi rodzice wykładają o zdrowym życiu i tak dalej. Na początku, gdy nie było mnie jeszcze na świecie, prowadzili je tylko w kraju, we Francji. Mój tata jest polakiem a mama francuzką. Obydwoje postanowili że będę mówił płynnie w tych dwóch językach co było nie małym wyzwaniem dla sześcioletniego dzieciaka. Po moich narodzinach dostali ciekawą propozycję od jakiegoś agenta który zainteresował się nimi i ich wykładami. Już miesiąc później byli w drodze do Turcji.
W każdym kraju zostajemy rok, dlatego mam już za sobą siedemnaście różnych państw. Znam tez języki przynajmniej paru z nich. Aktualnie z Polski jedziemy do Anglii, a dokładniej do Brentwood .
Na samym początku gdy byłem jeszcze mały, bardzo mi się to podróżowanie podobało. Nowe miejsca, nowi ludzi nowe języki i tradycje. Lecz z czasem coraz częściej przywiązywałem się do tych nowości i później bardzo trudno było mi się z nimi rozstać. Dwa lata temu, gdy opuściłem Hiszpanie i zostawiłem tam najlepszego kumpla jakiego miałem, postanowiłem nie przywiązywać się już do niczego nowego. Stąd właśnie te ubrania i ponury wyraz twarzy. Aby odpychać od siebie wszystko inne.
Spojrzałem na numer miejsca na bilecie i ze smutkiem stwierdziłem ze przez kolejne trzy godziny będę musiał siedzieć obok blond piękności. Teczkę i plecak dałem na górną półkę i usiadłem na swoim miejscu. Blondi nawet na mnie nie spojrzała… i dobrze. Założyłem słuchawki na uszy i włączyłem muzykę na maksa. Parę minut przed tym jak zasnąłem, myślałem o tym dziwnym zbiegu okoliczności. Gdy stałem w kolejce za tą dziewczyną, przez chwile chciałem żeby stało się coś, co doprowadziłoby do rozmowy. Wtedy poczułem lekki wiaterek który zwiał skrawek papieru….
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Jak wam się podoba Tristan i 3 rozdział ?? 
Ola
Rozdział 2 - Ariana
Z plecakiem w ręce szłam za ciocia Moniką i wujkiem Tomkiem. Kochałam ich jak własnych rodziców, moich nie pamiętam. Ze zdjęć mogę tylko stwierdzić ze blond włosy odziedziczyłam po mamie Zofii a zielone oczy po tacie Henryku. Bardzo mi ich brakuje. Jak można tęsknić za kimś kogo się nie pamięta ? Z zamyślenia wyrwał mnie głos mojej kuzynki:
- Ariana?
- Tak ? – odpowiedziałam
- Boisz się ? No wiesz tam będzie inaczej…
Spojrzałam na Selenę i ze zdziwieniem stwierdziłam że ma łzy w oczach. Nigdy nie widziałam jak płacze. No dobrze, może raz ale miałyśmy po 7 lat. Stanęłam i przytuliłam kuzynkę.
- Oczywiście że się boje. Jedziemy w zupełnie nowe miejsce a zostawiamy to stare i tak dobrze znane. Każdy by się bał. Ale musisz być silna. Nie możemy pokazać Adamowi ze się martwimy. Ale zobacz też na plusy wyjazdu. Będziemy mieszkać w pięknym, dużym domu niedaleko skateparku.
Selena roześmiała się. Odchyliłam głowę by spojrzeć na nią spojrzeć. Z jej oczu popłynęła jedna, zagubiona łza, starłam ja wierzchem dłoni i uśmiechnęłam się,
- Już lepiej? – zapytałam.
- Tak, dziękuje. – odpowiedziała i jeszcze raz mocno mnie uścisnęła.
- Okey to teraz chodźmy bo się spóźnimy.
Złapałam kuzynkę pod rękę i ruszyłyśmy za odchodzącą rodzinką. Gdy byłyśmy już na miejscu wyciągnęłam z kieszeni bilet by pokazać go stewardessie, gdy nagle lekki wiaterek zwiał go z mojej ręki. Kawałek papieru spadł na podłogę, gdy schyliłam się a następnie wyciągnęłam rękę by go podnieść, moja dłoń dotknęła innej. Podniosłam głowę a moim oczom ukazał się niewiarygodnie przystojny chłopka, o ślicznych szmaragdowych oczach i ciemnych jak noc włosach. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się. To był najpiękniejszy uśmiech jaki w życiu widziałam.
- Lepiej uważaj – powiedział – jeśli go zgubisz nigdzie nie polecisz.
Nawet nie wiesz jak bardzo bym tego chciała. Wtedy wstaliśmy a ja zobaczyłam jak urany był ten chłopak. Czarne ciężkie buty, ciemne, skórzane spodnie z wystającym z kieszeni długim łańcuchem, czarny podkoszulek na którym spoczywała czarna kurtka z ćwiekami. Zielonooki miał też kolczyka we brwi. Nagle ogarnął mnie lek. Nigdy nie lubiłam emo. A dokładniej to się ich bałam. Raz byłam, świadkiem jak jeden z nich zaczepiał małe dzieci przy stoisku z lodami. Wyłudzał od nich pieniądze, popychał a jak któreś się postawiło to bił. Nie wiem co się potem stało ponieważ uciekłam. Do tej pory męczy mnie poczucie winy ale za bardzo bałam się by tam wtedy podejść.
Drżącą ręką wzięłam bilet z ręki chłopaka i odwróciłam się bez słowa. Poczułam żal bo w końcu był dla mnie miły. Gdy już miałam się odwrócić i mu podziękować kolejka ruszyła do przodu a ja zostawiłam za plecami najładniejszego emo na świecie.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
I jak wam się podobał kolejny rozdział ?? Jeśli ktoś byłby ciekawy to piszę też bloga z recenzjami książkowymi. ———-> http://dobreczytanie.bloog.pl 
Ola
Rozdział 1 - Selena
Nigdy nie lubiłam lotnisk. Kojarzyły m się z pożegnaniami a to z kolei ze łzami i smutkiem. Teraz siedzę na jednym z plastikowych, mało wygodnych krzeseł, wstawionych tu dla czekających na swój samolot pasażerów i patrzę na obściskujące się pary, które pewnie za chwile będą dzieliły tysiące kilometrów. Moi rodzice to potrafią zepsuć człowiekowi dzień.
Właśnie przeprowadzam się z Polski do Anglii, a dokładniej do Brentwood. Bardzo nie chcę opuszczać mojego kraju, w którym się urodziłam i wychowałam. Rzucałam się na prawo i lewo ale to nie przekonało moich rodziców żeby zostać. Dostali jakąś ważna propozycje, nie do odrzucenia z wytwórni filmowej. Mój tata jest reżyserem natomiast moja mama jest stylistką. Gdy byłam jeszcze mała wyprodukowali pierwszy film. I tak to się zaczęło…. ciągle nie było ich w domu. Cały czas w pracy. Ja, mój brat Adam i kuzynka Ariana ciągle byliśmy u babci która nas pilnowała. Nie powiem że nie lubiłam u niej przebywać ale to nie to samo co być z rodzicami.
Nagle poczułam ostre ukłucie w boku.
-Aua !!!! – krzyknęłam – Adam może byś tak uważał co?!!
- To nie moja wina że te krzesła są takie ciasne !!
- To co, może moja ?!
- Proszę was przestańcie się kłócić, ludzie się patrzą. – uspokajała nas Ariana.
Adam jest o pięć lat młodszy ode mnie i Ariany. Czasami jest nie do wytrzymania ale cały czas to mój mały braciszek, chodź podobieństwo jest minimalne. Natomiast Ariana jest moim lustrzanym odbiciem. No dobrze morze troszkę przesadziłam ale naprawdę jesteśmy bardzo podobne. Może wyjątkiem są włosy i kolor oczu. Moje oczy są jasno niebieskie a włosy maja odcień kasztanowy gdzieniegdzie usłane są złotymi pasmami. Ariana jest blondynką z zielonymi oczami. Miedzy nami jest tylko godzina różnicy. Urodziłyśmy się 31 lipca. Parę dni później, w wypadku samochodowym zginęli rodzice Ariany. Moja rodzina od razu przyjęła ją pod swój dach. Nasze mamy były siostrami.
Mimo różnicy charakterów, jesteśmy nierozłączne. Ona jest bardzo spokojna, nigdy o nikim złego słowa nie powiedziała, nie kłóci się i nie buntuje. Moje zupełne przeciwieństwo. Ja zawsze muszę postawić na swoim, nie ważne czy mam racje czy też nie.
Nagle z głośników wydobył się głos kobiety :
- Pasażerowie lotu 317 proszeni są do ustawienia się w kolejce. Tam zostaną skasowane bilety a państwo będą mogli zająć miejsca w samolocie. Wcześniej prosimy o pozostawienie swoich walizek na torach, które zabiorą je do samolotu.
- Dobrze dzieci, to nasz samolot. Weźcie swoje plecaki i chodźmy. – odezwała się mama.
Z niechęcią wzięłam swój podręczny bagaż i wstałam z krzesła. Ostatni raz stoję na ziemi mojej ukochanej ojczyzny…
Ze łzami w oczach odwróciłam się i poszłam za rodziną.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
I jak podoba wam się pierwszy rozdział ?? Wiem że nie raz może wydawać się nudne, nieciekawe czy coś w tym rodzaju, ale weźcie pod uwagę że ja dopiero zaczynam ;)
Ola
Hejka ♥♥
Witajcie na moim blogu 
Będę pisać tu książkę którą planowałam już od dłuższego czasu 
Mam nadzieję że powieść przypadnie wam do gustu 
Jeśli chcielibyście do mnie napisać, zostawię wam tu mój adres e-mail ——> dobre.czytanie@op.pl
A tutaj znajduje się link do mojego bloga z recenzjami książek i nie tylko —-> http://dobreczytanie.bloog.pl
Może opowiem o co chodzi w książce 
Książka opowiada o grupce nastolatków : Arianie, Selenie, Nancy, Michael’u, Maxie oraz Tristanie, którzy pewnego wieczora dowiadują się że ich życie wcale nie jest normalne a tym bardziej bezpieczne…..
Okazuje się bowiem że na dzieci spadło dziedzictwo swoich dziadków oraz rodziców. Każdy ma w sobie ukryte moc żywiołu lub siłę. Otrzymują od swoich przodków medaliony które mają uwolnić ich zdolności. Zapytacie czemu akurat teraz…. a no dlatego że świat może zostać obalony przez technologię….
Ich dziadkowie walczyli z wojną…
Teraz oni muszą zmierzyć się z technologią.
Zapraszam do kolejnego postu 
Ola
Subskrybuj:
Posty (Atom)