poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Rozdział 1 - Selena

Nigdy nie lubiłam lotnisk. Kojarzyły m się z pożegnaniami a to z kolei ze łzami i smutkiem. Teraz siedzę na jednym z plastikowych, mało wygodnych krzeseł, wstawionych tu dla czekających na swój samolot pasażerów i patrzę na obściskujące się pary, które pewnie za chwile będą dzieliły tysiące kilometrów. Moi rodzice to potrafią zepsuć człowiekowi dzień. 
Właśnie przeprowadzam się z Polski do Anglii, a dokładniej do Brentwood. Bardzo nie chcę opuszczać mojego kraju, w którym  się urodziłam i wychowałam. Rzucałam się na prawo i lewo ale to nie przekonało moich rodziców żeby zostać. Dostali jakąś ważna propozycje, nie do odrzucenia z wytwórni filmowej. Mój tata jest reżyserem natomiast moja mama jest stylistką. Gdy byłam jeszcze mała wyprodukowali pierwszy film. I tak to się zaczęło…. ciągle nie było ich w domu. Cały czas w pracy. Ja, mój brat Adam i kuzynka Ariana ciągle byliśmy u babci która nas pilnowała. Nie powiem  że nie lubiłam u niej przebywać ale to nie to samo co być z rodzicami.
Nagle poczułam ostre ukłucie w boku.
-Aua !!!! – krzyknęłam – Adam może byś tak uważał co?!!
- To nie moja wina że te krzesła są takie ciasne !!
- To co, może moja ?!
- Proszę was przestańcie się kłócić, ludzie się patrzą. – uspokajała nas Ariana.
Adam jest o pięć lat młodszy ode mnie i Ariany. Czasami jest nie do wytrzymania ale cały czas to mój mały braciszek, chodź podobieństwo jest minimalne. Natomiast Ariana jest moim lustrzanym odbiciem. No dobrze  morze troszkę przesadziłam ale naprawdę jesteśmy bardzo podobne. Może wyjątkiem są włosy i kolor oczu. Moje oczy są jasno niebieskie a włosy maja odcień kasztanowy gdzieniegdzie usłane są złotymi pasmami. Ariana jest blondynką z zielonymi oczami. Miedzy nami jest tylko godzina różnicy. Urodziłyśmy się 31 lipca. Parę dni później, w wypadku samochodowym zginęli rodzice Ariany.  Moja rodzina od razu przyjęła ją pod swój dach. Nasze mamy były siostrami.
Mimo różnicy charakterów, jesteśmy nierozłączne. Ona jest bardzo spokojna, nigdy o nikim złego słowa nie powiedziała, nie kłóci się i nie buntuje. Moje zupełne przeciwieństwo. Ja zawsze muszę postawić na swoim, nie ważne czy mam racje czy też nie. 
Nagle z głośników wydobył się głos kobiety : 
- Pasażerowie lotu 317 proszeni są do ustawienia się w kolejce. Tam zostaną skasowane bilety a państwo będą mogli zająć miejsca w samolocie.  Wcześniej prosimy o pozostawienie swoich walizek na torach, które zabiorą je do samolotu.
- Dobrze dzieci, to nasz samolot. Weźcie swoje plecaki i chodźmy. – odezwała się mama. 
Z niechęcią wzięłam swój podręczny bagaż i wstałam z krzesła. Ostatni raz stoję na ziemi mojej ukochanej ojczyzny…
Ze łzami w oczach odwróciłam się i poszłam za rodziną.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
I jak podoba wam się pierwszy rozdział ?? Wiem że nie raz może wydawać się nudne, nieciekawe czy coś w tym rodzaju, ale weźcie pod uwagę że ja dopiero zaczynam ;) 
Ola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz