poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Rozdział 5 - Dominik

- Szach i mat - powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
- O kurka wodna ! Znowu wygrałeś, ciekawe kto tak świetnie nauczył cię grać w szachy - powiedział ze śmiechem dziadek.
Co wieczór gramy razem w szachy. Taki nasz mały rytuał. Mieszkam z dziadkami w Anglii odkąd skończyłem trzy lata, podczas gdy moi rodzice mieszkają w Polsce. Wysłali mnie do Brentwood z powodu rozwodu. Podobno był tak ostry ze nie chcieli żeby odpił się na psychice dziecka. Mieli po mnie wrócić jakieś czternaście lat temu, gdy będzie po wszystkim. Babcia zawsze mówiła mi żebym dał im trochę czasu, ponieważ były to dla nich trudne chwile. Jako dziecko wierzyłem w te słowa, z każdym rokiem coraz mniej. A kiedy jakieś dwa lata temu, podsłuchałem rozmowę dziadków całkiem zwątpiłem w to ze kiedyś wrócą. Babcia mówiła że mama znalazła sobie jakiegoś faceta i planuje z nim ślub, natomiast tata tuż po rozwodzie ożenił się ze swoja kochanką a teraz czeka na trzecie dziecko. Wtedy potwierdziły się moje najgorsze obawy. Rodzice mieli mnie w dupie, już nawet ich zbytnio nie pamiętam. Przez pierwsze lata wysyłali mi listy lub dzwonili. Teraz nagrywają się jedynie na pocztę głosową z życzeniami , nie raz spóźnionymi.

Pogodziłem się z myślą ze już ich nie zobaczę, a teraz moja rodzina to babcia i dziadek. Spojrzałem na starsza kobietę, która siedziała na bujanym krześle i robiła coś na drutach. Zaraz pochwyciła moje spojrzenie i uśmiechnęła się . Odwzajemniłem uśmiech.
- Franek, puść do już - powiedziała do dziadka - jest już późno a chłopak ewidentie jest zmęczony. Pogracie jutro.
- Dobrze już dobrze - odpowiedział dziadek - Dominik możesz już iść, ja schowam grę.
- Dobrze dziadku - wstałem od stołu, podszedłem do dziadka i uścisnąłem go a babci dałem całusa w policzek.
- Dobranoc ! - krzyknąłem i popędziłem na górę. Zatrzymałem się przy lustrze na korytarzu i przyjrzałem się swojemu odbiciu. Podobno jestem bardzo podobny do mamy, czego sam niestety nie mogę stwierdzić. Nawet nie wiem jak ona teraz wygląda. Czy się zmieniła.
Wszedłem do swojego pokoju i ze złością kopnąłem w komodę przy drzwiach, która zaczęła się chwiać a po chwili znajdująca się na niej butelka z wodą zaczęła spadać na podłogę. Wyciągnąłem rękę żeby ją złapać co raczej byłoby niemożliwe. Albo i nie? Bo po chwili pusta butelka leżała już na ziemi, a średniej wielkości kula wody unosiła się w powietrzu. Ze strachu i zdziwienia przyciągnąłem rękę do siebie a bańka pękła rozlewają wodę na podłodze.
- Co to było?

♥♥♥♥♥♥♥♥
I jak wam się podoba 5 rozdział? :) Polubiliście Dominika czy raczej nie przypadł wam do gustu ?
Ola :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz